Dom Kultury w Gostyni gościł w środę 14 stycznia uczestników konferencji poświęconej nowożytnej historii Wyr. Inicjatorem spotkania była Grupa Inicjatywna „Wyry w czasach nowożytnych” – beneficjent jednego z programów grantowych gminy Wyry. W panelu wzięli udział historycy zaangażowani wcześniej w podobny projekt o Gostyni.
Historia zapisana w archiwach
Konferencja podsumowująca projekt „Znalezione w archiwum – Wyry w czasach nowożytnych” rozpoczęła się o godz. 10.00 w sali widowiskowej. W spotkaniu wzięli udział inicjatorzy, historycy zaangażowani w prace badawcze, a także mieszkańcy gminy – w tym zwłaszcza mieszkańcy Wyr – do których projekt był kierowany w sposób szczególny.
Wszyscy zebrali się wokół efektów działań podjętych w ramach inicjatywy, która koncentrowała się na przetłumaczeniu oraz upowszechnieniu XVII i XVIII-wiecznych materiałów archiwalnych dotyczących Wyr, które ze względu na barierę językową i trudne do odczytania pismo gotyckie pozostawały dotąd słabo znane.
Poprzez analizę spisów ludności oraz dokumentacji gospodarczej, badacze zrekonstruowali układ wsi na przestrzeni dwóch stuleci, aby z jednej strony odtworzyć obraz życia społeczno-gospodarczego dawnych Wyr, pozwalający współczesnemu odbiorcy zrozumieć historię w odniesieniu do ziemi pszczyńskiej, a z drugiej przedstawić w przystępny sposób proces kształtowania się lokalnej tożsamości.
Geneza i finansowanie projektu
Realizacja projektu była możliwa dzięki prowadzonemu przez gminę Wyry zadaniu pod nazwą „W kierunku transformacji w Gminie Wyry” finansowanemu ze środków pochodzących z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji (Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021-2027), z którego rok temu udało się zorganizować m.in. konferencję na temat transformacji energetycznej i przeprowadzić rewitalizację Zagrody Śląskiej.
W październiku 2025 roku Urząd Gminy Wyry ogłosił wyniki skierowanego do mieszkańców naboru w konkursie na inicjatywy lokalne na rzecz zachowania tożsamości lokalnej i dziedzictwa w obszarze promowania historii, kultury i dziedzictwa przemysłowego gminy.
Jednym z trzech projektów wybranych do dofinansowania był projekt „Znalezione w archiwum – Wyry w czasach nowożytnych”1 wniesiony przez Grupę Inicjatywną „Wyry w czasach nowożytnych”, którą utworzyło kilku mieszkańców Wyr. Celem projektu było zebranie i naukowe opracowanie trudnodostępnych archiwaliów z XVII i XVIII wieku tak, aby ukazać historię mieszkańców Wyr oraz wykazać rozwój ich gospodarstw rolnych.
Udostępniono szereg dokumentów
Realizacji podjęli się historycy zaangażowani wcześniej w projekt „Znalezione w archiwum”, który był przeprowadzony przez gostyński dom kultury w wyniku odkrycia unikalnej księgi gruntowej miejscowości Gostyń. Nad dokumentami dotyczącymi Wyr pracowali:
- Lidia Borowian-Cyba – emerytowana nauczycielka historii, współautorka monografii Gostyni i wieloletnia członkini Mikołowskiego Towarzystwa Historycznego;
- dr Rafał Obetkon – naukowiec specjalizujący się w sprawach majątkowych górnośląskiego rycerstwa, mieszczan oraz chłopów od XVI do połowy XX wieku, a także autor wielu publikacji dotyczących ziemi pszczyńskiej.
Na potrzeby projektu „Wyry w czasach nowożytnych” przetłumaczono i opracowano bogaty materiał źródłowy dotyczący dawnych mieszkańców Wyr. Wśród dokumentów znalazł się szereg ksiąg robocizn (z lat 1720-1848) i równie cennych urbarzy (m.in. z 1629 i 1649 roku), które wraz z obszernym komentarzem udostępniono na stronie projektwyry.dkgostyn.pl.
Środowe spotkanie w DK Gostyń, będące zwieńczeniem projektu, wypełniły prezentacje dotyczące ujawnionych urbarzy i ksiąg robocizn. Co istotne, w materiałach dotyczących Wyr znalazły się również odniesienia do historii Gostyni, a wiele wymienionych w przetłumaczonych księgach nazwisk to nazwiska dzisiejszych Gostynian.
Wśród licznie przybyłych mieszkańców, mimo wczesnej pory, znaleźli się m.in. przedstawiciele Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, Urzędu Gminy Wyry, Rady Gminy Wyry, Gminnej Rady Seniorów i Klubu Senior+. Szczególnie liczną i zarazem bardzo mile widzianą grupę stanowili uczniowie Szkoły Podstawowej w Wyrach.
Spis treści:
- WYKŁAD 1 –„Górnośląska wieś od XVI do XIX wieku i zobowiązania pańszczyźniane jej mieszkańców” – dr Rafał Obetkon
- WYKŁAD 2 – „Znalezione w archiwum. Wyry w czasach nowożytnych” – Lidia Borowian-Cyba
- Wypowiedź dyrektora Muzeum w Mikołowie i prezentacja nowego wydawnictwa dotyczącego szeroko rozumianej ziemi mikołowskiej
- Głosy uczestników konferencji:
– Michał Kopański – wicewojewoda śląski
– Joanna Pasierbek-Konieczny – wójt gminy
– Pytanie mieszkanki - Galeria zdjęć
WYKŁAD 1 – dr Rafał Obetkon
„Górnośląska wieś od XVI do XIX wieku i zobowiązania pańszczyźniane jej mieszkańców”
Pan doktor w ramach prelekcji przedstawił szereg informacji na temat tego, jak wyglądała górnośląska wieś przed uwłaszczeniem chłopów. Posłużył się przy tym wieloma przykładami dotyczącymi ziemi pszczyńskiej.
Prezentację oparł na bogatym materiale źródłowym – katastrach, umowach kupna-sprzedaży, księgach sądowych, ziemskich, miejskich i gruntowych, protokolarzach i testamentach, ale też urbarzach i księgach robocizn, które w częściach dotyczących Wyr przełożył i opublikował w ramach projektu „Wyry w czasach nowożytnych”.

Z urbarzy można odczytać imiona i nazwiska gospodarzy, wielkość użytkowanych gospodarstw czy zakres obowiązkowej pracy na rzecz dworu. Dokumenty te mają różny charakter, niektóre z nich obejmują jedną miejscowość, inne całe klucze gospodarcze. Każdy tom jest też nieco inny. Część urbarzy ma układ tabelaryczny, inne zawierają także rozbudowane opisy, np. dotyczące wolnych sołectw takich jak Wyry.
Podobne informacje dotyczące chłopów z terenu m.in. Wyr zawierano w sporządzanych często co roku księgach robocizn, które są charakterystyczne dla dóbr pszczyńskich.
Dzięki tej systematyczności możliwe jest dziś śledzenie losów poszczególnych rodzin nawet przez kilkadziesiąt lat, także tam, gdzie brakuje jeszcze ksiąg metrykalnych.
Kim był chłop w Wyrach i Gostyni?
Na początku prelekcji pan doktor wyjaśnił, że własność oznaczała pełne prawo do ziemi, w tym możliwość decydowania o jej przeznaczeniu, sprzedaży lub obciążania. Takie prawo przysługiwało właścicielowi dóbr, a nie użytkownikom gospodarstw (chłopom).
Posiadanie miało charakter użytkowy. Chłopi władali gospodarstwami, które mogli uprawiać i przekazywać potomkom, jednak ziemia nie należała do nich. Było to władanie zależne – porównywalne do współczesnego użytkowania lub dzierżawy – choć w realiach dawnej wsi miało charakter trwały i dziedziczny.
Gospodarstwa dzieliły się na gospodarstwa wolne, należące do wolnych właścicieli, i gospodarstwa zależne, poddańcze, należące do chłopów zobowiązanych do pańszczyzny.
Prelegent wyjaśnił, że do grupy wolnych obywateli na Śląsku należała przede wszystkim szlachta, która dzieliła się na warstwy: rycerstwo stanu wyższego i niższego, wolne duchowieństwo oraz mieszczanie, którzy oprócz posiadłości w miastach mogli nabywać majątki na wsiach. Istnieli również właściciele wolnych dworów czy wójtostw – takie dobra znajdowały się między innymi w Czarkowie, Goczałkowicach, Łące, Starej Wsi oraz Bieruniu. Wolnymi obywatelami byli także sołtysi – tak jak miało to miejsce w Wyrach, karczmarze i młynarze.

Sieć osadnicza i jej rozwój
Następnie pan doktor przekazał, że Pszczyńskie Wolne Państwo Stanowe w 1517 roku składało się z 4 miast: Pszczyny, Mikołowa, Mysłowic i Bierunia, ale też 22 wsi rycerskich, czyli takich, które należały do rycerzy i 52 wsi dominalnych, które należały bezpośrednio do pana na Pszczynie. I takimi wsiami dominalnymi były Wyry i Gostyń.
Stan ten ulegał zmianom, bo o ile liczba miast pozostawała stała, o tyle wsie zaczęły się dzielić. Jeśli rycerz był właścicielem danej miejscowości, zdarzało się, że dzielił ją między swoich następców, co prowadziło do rozdrobnienia majątku.
W efekcie, jak dowiódł, po dwustu latach – w dokumentacji z lat 1722–1922 – na ziemiach pszczyńskich wyróżniano już aż 42 wsie rycerskie zamiast pierwotnych 22. Niektóre z nich, jak na przykład Bzie, mogły być podzielone nawet na cztery części.

Od średniowiecza gospodarstwa tworzące poszczególne wsie różniły się wielkością. Największe z nich, o powierzchni od 20 do nawet 76 hektarów, należały do siodłaków (zwanych bauerami lub kmieciami). Mniejszymi gospodarstwami, liczącymi od kilku do kilkunastu hektarów, zarządzali zagrodnicy. Najmniejsze parcele przypadały w udziale chałupnikom, którzy gospodarowali na obszarze od kilku arów do kilku hektarów. Oprócz nich na wsiach mieszkali komornicy i lokatorzy, zajmujący zwykle tylko jedną izbę.

Początkowo, jak wyjawił prelegent, mniejsze jednostki próbowano określać mianem półrolnych lub ćwierćrolnych, jednak ostatecznie zaczęto stosować nazewnictwo oparte na metrażu (tj. nomenklaturę hektarową).
Liczba gospodarstw nie była stała. Niewłaściwe użytkowanie nadanego gospodarstwa mogło skutkować jego odebraniem przez dwór. W takich przypadkach gospodarstwo stawało się przedmiotem licytacji, co umożliwiało przejęcie przez innego chłopa.

Gospodarstwa na ziemi pszczyńskiej co do zasady pozostawały niepodzielne. Jednak odnotowano przypadki odstępstw od tej reguły, kiedy to – za przyzwoleniem dworu pszczyńskiego – dochodziło do podziału majątku na jednostki A i B.
Nieruchomości przypadały zarówno synom, jak i córkom bez względu na kolejność urodzenia, przy czym dziedzic siodłaka musiał mieć co najmniej 24 lata. Małżeństwa były zawierane zwykle z przedstawicielami tych samych warstw społecznych wsi.

Źródła utrzymania dawnych mieszkańców
Jak wykazał pan doktor, mieszkańcy wsi zajmowali się głównie uprawą roli, użytkowaniem lasów i hodowlą zwierząt. Na ziemi pszczyńskiej stosunkowo wiele osób zajmowało się też gospodarką rybną, inni świadczyli usługi rzemieślnicze, takie jak kowalstwo, lub zajmowali się transportem. Chałupnicy, z racji niewielkiego areału własnych gospodarstw, podejmowali prace dodatkowe: służyli jako stróże leśni, pilnowali dróg i stajni, pełnili funkcje parobków łowieckich, a w późniejszym okresie znajdowali zatrudnienie jako robotnicy w zakładach rzemieślniczych i przemysłowych.
Chłopi jako poddani byli przypisani do ziemi. Nie była to jednak zależność bezwzględna i trwała. Jeśli chłop był w stanie udowodnić, że posiada wyuczony zawód i będzie w stanie utrzymać się w innym miejscu, mógł uzyskać zgodę na przeniesienie się do innego miasta, a nawet do innego państwa stanowego.
Powinności pańszczyźniane
Następnie pan doktor przypomniał, że gospodarze musieli odpracowywać robocizny, płacić czynsze i różne daniny, ale też podlegać pod pewne ograniczenia.
Obciążenia mogły zależeć od wielu czynników, zmieniać się w czasie, mogły występować tylko w jednym gospodarstwie lub w jednej miejscowości (w tym miejscu prelegent wymienił m.in. obowiązek transportu soli z Wieliczki przez chłopów z Ćwiklic). Zdarzało się też tak, że przez setki lat część obciążeń w ogóle nie ulegała żadnym zmianom.

Początkowo zakres powinności pańszczyźnianych obejmował podstawowe prace rolne, takie jak orka czy sianokosy, wykonywane na polecenie dworu. Wraz z intensyfikacją gospodarki folwarcznej i powstawaniem nowych majątków pańskich, zapotrzebowanie na siłę roboczą rosło, co skutkowało sukcesywnym zwiększaniem wymiaru tych obciążeń. Jednak jak dodał pan doktor, gospodarz nie był zobligowany do osobistego stawiennictwa, bo prawo dopuszczało system zastępstw. Zamożniejsi chłopi opłacali np. parobków, a powszechną praktyką było również delegowanie do służby członków rodziny.
XVI wiek
To co zostanie polecone: orka, sianokosy, zwożenie drewna, plewienie, zbieranie kapusty
XVIII wiek
- Siodłacze z zasady 6 dni tygodniowo sprzężajnie. Zdarzały się jednak miejscowości w których kmiecie pracowali tylko po 3 lub 4 dni, tak jak w Wyrach lub Mizerowie.
- Zagrodnicze – z zasady 3 dni tygodniowo pieszo.
- Chałupnicze – z zasady 1 dzień tygodniowo pieszo2.
Ciekawą formą świadczeń, jak wykazał prelegent, był m.in. szarwark, czyli praca wykonywana na rzecz społeczności lokalnej. Wymiar tego obowiązku wynosił zazwyczaj od 2 do 10 dni w roku. W ramach szarwarku ludność zajmowała się m.in. udrażnianiem rowów melioracyjnych, konserwacją grobli i urządzeń stawowych, a także budową oraz naprawą dróg. Do istotnych zadań należało również stawianie i utrzymywanie ogrodzeń chroniących uprawy przed zwierzyną, zwłaszcza w obrębie zabudowań.
Istniały mechanizmy pozwalające na zwolnienie chłopów z powinności pańszczyźnianych. Jedną z form uzyskania takiego przywileju było udzielenie pożyczki gotówkowej właścicielom wolnego państwa pszczyńskiego. Do czasu spłaty długu przez dwór, wierzyciel był zwolniony z obowiązku odpracowywania robocizn. Ludwik Musioł określił tę grupę mianem „chłopów stutalarowych”.
Z biegiem czasu system ten ewoluował w stronę stałych czynszów rocznych, co pozwalało gospodarzom na wykupienie się z prac fizycznych. Unikalne w skali regionu źródła, jakimi są pszczyńskie księgi robocizn, dowodzą, że w niektórych latach administracja dworska przedkładała tego typu wpływy pieniężne nad świadczenia w naturze, których wymiar również był ściśle skorelowany z wielkością uprawianego areału.
Gospodarze zobowiązani byli do dostarczania inwentarza żywego i produktów pochodzenia zwierzęcego. Istotną część świadczeń stanowiły płody rolne oraz surowce pozyskiwane w ramach serwitutów leśnych (np. szyszki sosnowe, przędza, miód, chmiel). Katalog powinności domykały m.in. regalia, na mocy których poddani dostarczali surowce mineralne wydobywane na terenie dóbr pszczyńskich, takie jak piasek czy żwir.

Stałe obciążenia feudalne stanowiły zarzewie licznych konfliktów. Niezadowolenie chłopów znajdowało ujście w procesach sądowych, otwarcie wytaczanych panom na Pszczynie.
Przedmiotem sporów były najczęściej nieprawidłowości przy zawieraniu umów kupna-sprzedaży, brak ekwiwalentu za dostarczane surowce (np. popiół) czy nadmierny wymiar powinności, w tym uciążliwej służby podczas polowań oraz prac melioracyjnych. Skargi dotyczyły też m.in. opłat za korzystanie z zasobów leśnych.

Gospodarze na swoim
Po przeprowadzeniu uwłaszczenia chłopi uzyskali pełne prawo własności do użytkowanej ziemi. Mogli ją sprzedawać i dzielić. Stało się to bezpośrednią przyczyną rozproszenia struktury gospodarstw, które przez setki lat trwały w niemal niezmienionej formie.
Chłopi stając się właścicielami ziemi zostali zwolnieni z pańszczyzny. Nie nastąpiło to jednak bez „wkładu własnego”, bo byli zobowiązani opłacać tzw. rentę uwłaszczeniową przez 60 lat. Siodłacy mogli wykupić gospodarstwo jednorazowo za 25-letnią sumę.

Jak wyjawił pan doktor, nie wszyscy jednak radzili sobie z prowadzeniem gospodarstw. Wielu chciało powrotu do starych zasad, co okazało się niemożliwe ze względu na koszty, jakie poniesiono, aby przeprowadzić cały proces, w tym wycenić wszystkie budynki.
Ludwik Musioł podaje, że w Tychach, które były jedną z bogatszych wsi na ziemi pszczyńskiej siodłacy zamiast uprawą ziemi i hodowlą zwierząt zajmowali się transportem furmankami na zlecenie pobliskich zakładów przemysłowych i kopalń. Niedobory finansowe uzupełniali pożyczkami u Żydów lub sprzedażą ziemi w kawałkach.
Z czasem doprowadziło to do upadku części znajdujących się tam gospodarstw3.
Prawie godzinna prelekcja pana doktora wykazała, że m.in. przetłumaczone i udostępnione wszystkim zainteresowanym w ramach projektu urbarze i księgi robocizn nie są jedynie suchymi dokumentami urzędowymi. To zapisy codziennego życia dawnej wsi – pracy mieszkańców, ich obowiązków, ale też licznych zależności społecznych i rodzinnych, na podstawie których można odtworzyć jej strukturę społeczno-gospodarczą.
WYKŁAD 2 – Lidia Borowian-Cyba
„Znalezione w archiwum. Wyry w czasach nowożytnych”
Z myślą o obecnych na sali uczniach Szkoły Podstawowej w Wyrach, pani Lidia rozpoczęła swój wykład od przedstawienia zdjęcia urbarza z 1640 roku, które zostało wykonane w czytelni Archiwum Państwowego w Pszczynie.
Wskazując na tę bardzo opasłą księgę wyjaśniła, że urbarze stanowiły szczegółowy spis gospodarstw chłopskich i ich powinności względem właściciela dóbr. Na ziemi pszczyńskiej najstarsze tego typu księgi pochodzą już z 1536 roku, przez co są niezwykle cenne.

Aby znaleźć w nich informacje dotyczące Wyr, należy przewertować taką księgę w poszukiwaniu zwykle dwóch albo trzech stron odnoszących się bezpośrednio do gospodarstw wyrskich, tj. pomiędzy danymi dotyczącymi innych okolicznych wsi.
Gdzie poszukiwać informacji o Wyrach?
Pani Lidia przypomniała następnie, że instytucjami powołanymi m.in. do przechowywania tego typu dokumentów są archiwa, które poza gromadzeniem, konserwacją i udostępnianiem zbiorów, zajmują się również udzielaniem odpowiedzi na pytania: skąd przyszliśmy i kim jesteśmy jako społeczności.
Podkreśliła, że źródła historyczne to właściwie wszelkie pozostawione przez człowieka ślady jego świadomego działania. Przechowywane mogą być w archiwach państwowych i kościelnych, ale też np. w ramach coraz popularniejszych archiwów społecznych.
– Możemy stworzyć takie archiwum również w naszej gminie, ponieważ sporo zbiorów znajduje się już zarówno w Domu Kultury w Gostyni, jak i w Gminnej Bibliotece Publicznej w Wyrach. Zachęcam każdego, kto interesuje się tą tematyką, do współpracy – dodała.
Szukając informacji o przeszłości miejscowości w archiwach, ale też na temat historii własnej rodziny, jak wskazała pani Lidia, warto zwrócić uwagę na portal “Szukaj w archiwach”, który stanowi cenną bazę danych o zbiorach zarówno dla naukowców i historyków, jak i osób prywatnych. Poszukiwania warto zacząć od wpisania nazwy miejscowości w bardzo różnej pisowni: Wyry, Wyrow, Wirow, Wiri i Wyri, bo w dokumentach ona nie jest jednoznaczna.
Skąd wzięły się Wyry?
Jak następnie wyjawiła pani Lidia, część najstarszych dokumentów dotyczących Wyr została wcześniej opracowana w wydanej w 1998 roku książce „Wyry – monografie historyczne”, która zawiera m.in. przetłumaczone dokumenty dotyczące dziejów miejscowości od XIII do XVI wieku (jako część monografii Ludwika Musioła z 1969 roku), jednak w ramach projektu „Wyry w czasach nowożytnych” wraz z panem dr Obetkonem udało się zebrać też informacje z okresu późniejszego – do połowy XIX wieku.
Następnie pani Lidia przekazała, że nazwę Wyry tradycyjnie wywodzono od „wyrywania” lasów, czyli karczowania terenów pod uprawy. Tę interpretację odzwierciedla herb Wyr, przedstawiający mężczyznę trzymającego wyrwane drzewo – i jest to przykład tzw. herbu mówiącego. Współcześnie jednak, jak dodała, historycy częściej wskazują na inne źródło nazwy: słowo „wiry”, odnoszące się do źródeł wody wypływających u podnóża Górki Mikołowskiej. Potwierdzeniem długiej tradycji miejscowości jest również zachowana pieczęć z początku XVIII wieku z napisem „WIRENSE SIGILLUM” (1723).

Nie ulega wątpliwości, że miejscowość jest bardzo stara, a jej początki wywodzone są od XIII wieku. Pierwszy dokument, w którym nazwa Wyry została wymieniona wiąże się z dziejami Mikołowa i pochodzi z 1287 roku.
W tym dokumencie, jak wyjawiła pani Lidia, jest mowa o obowiązkach wobec parafii w Mikołowie, co wskazuje, że w XIII wieku Wyry należały pod względem organizacji kościelnej do parafii św. Wojciecha w Mikołowie.

Chociaż źródeł dotyczących Wyr zachowało się stosunkowo dużo (znacznie więcej niż tych dotyczących Gostyni), to najwcześniejszy okres pozostaje słabo udokumentowany, ponieważ, jak wykazała pani Lidia, przez pierwsze dwa wieki miejscowość wspominana jest jedynie z nazwy jako wieś leżąca na terenie ziemi pszczyńskiej, co uniemożliwia badaczom poznanie nazwisk pierwszych mieszkańców. Choć w XIV wieku akcja osadnicza stopniowo przyspieszała, wiek XV przyniósł załamanie, ponieważ zaczęły się walki o władzę pomiędzy książętami, co wiązało się z konsekwencjami dla chłopów.
W wyniku wewnętrznych walk i najazdów czeskich na Śląsk cała Gostyń została zniszczona, co wiązało się również z tym, że miejscowość na wiele lat w ogóle zniknęła ze źródeł. Wyry, jak następnie przekazała pani Lidia, również mocno ucierpiały, bo utraciły 4 z 14 gospodarstw.
Dopiero w XVI wieku nastąpił okres odbudowy – w urbarzu w 1536 roku pojawiły się swojsko brzmiące nazwiska ówczesnych mieszkańców Wyr – Mathieg Swiech (Szolc), Jhan Tomkowitz, Jhan Jurek (Jarek), Jan Slunka, Martin Slunka (Słomka), Jan Srssen (Szerszeń), Michael Chrusstz (Chruszcz), Jurek Dudek, Wytek (Witek).

Po wielkich zniszczeniach z czasem zagospodarowano opuszczone gospodarstwa, tzw. pustki, ale też karczowano nowe ziemie i powiększano pola uprawne. W tym samym wieku nastąpiło ponowne założenie wsi Gostyń, w czym, jak wspomniała pani Lidia, wielką zasługę mają osadnicy z Wyr, bo aż czterech spośród nich zdecydowało się opuścić Wyry i przenieść do Gostyni – byli to: Urbanek, Wacław Sławik, Andrys Glabosz i Paweł Słonka. Wraz z nimi do nowej Gostyni wprowadził się Marcin Kurpas ze Zgonia.
Następnie pani Lidia wyjaśniła, że odtworzenie listy nazwisk było możliwe, bo na ziemiach pszczyńskich zaczęto spisywać mieszkańców i ich zobowiązania – zaczęły powstawać m.in. urbarze. Ważną rolę w tym odegrała wdowa po księciu opawsko-raciborskim Helena Korybutówna, bratanica króla Polski Władysława Jagiełły, za której rządów doszło do wyodrębnienia się ziemi pszczyńskiej jako osobnej jednostki.

Dokumenty najczęściej były spisywane w Pszczynie, ale wiele też powstawało na miejscu, w Wyrach, jako że Wyry miały od początku swojego istnienia wolnego sołtysa. Dokumenty sporządzali urzędnicy dworscy – pisarze, np. Walenty Wirski, Eliass Greupner, Mathuss Janigk (Janik), Jan Magdaburski (Magdeburski), Andrzej Wientzek, Jerzy Cofalla/Cofała.
Na tropie stawów paciorkowych
W kolejnej części wykładu pani Lidia zaprezentowała położenie miejscowości Wyry. Pierwszą z nich była mapa Hasiana (J. M. Hase) z 1746 roku, na której oznaczono nieregularne granice ziemi pszczyńskiej rozcinające się od południowych dzielnic dzisiejszych Katowic – Ligoty i Panewnik, aż po Pawłowice i Goczałkowice. Co prawda na mapie tej Wyry nie zostały oznaczone, ale na ich położenie wskazuje Mikołów i droga biegnąca śladami dzisiejszej drogi wojewódzkiej nr 928, która wtedy była polną drogą.

Pani Lidia następnie przyznała, że przez wiele lat bardzo wnikliwie szukała starszych map, na których można byłoby odnaleźć przynajmniej Mikołów. Najstarsza na jaką natrafiła to mapa Helwiga z 1561 roku, będąca jednocześnie najważniejszą mapą Śląska, którą nazywa się „matką wszystkich śląskich map”, bo to na niej opierali się później kolejni kartografowie. Niestety, na tej mapie Mikołów został umiejscowiony za rzeką… Przemszą.

Jak wskazała następnie pani Lidia, z punktu widzenia mieszkańców i badaczy mapa zawiera błąd bardzo poważny, w dodatku powielany przez kolejne dziesięciolecia, dlatego lepiej odwołać się do wydanej 100 lat później mapy Hindenberga z 1636 roku, którą stworzono w nietypowej dla współczesnych orientacji zachodniej.
Na jednym ze slajdów pokazała przerys tej mapy akcentujący fakt, że w państwie pszczyńskim były cztery miasta: Pszczyna, Mikołów, Bieruń i Mysłowice, a także nieco inny już w orientacji północnej z oznaczeniem miast i miejscowości.


Następnie, już na przykładzie cyfrowych wycinków oryginału mapy Hindenberga, pani Lidia wskazała, w jaki sposób odnalazła na niej Wyry, mając na uwadze nietypową orientację zachodnią. Pomocna okazała się rzeka Gostynka, wzdłuż której, od ujścia do Wisły w górę rzeki do Gostyni i później na północ od niej dotarła do Wyr.

Kolejną mapą na którą zwróciła uwagę pani Lidia była mapa Wielanda z 1736 roku, na której ukazano Wyry i wszystkie sąsiednie miejscowości, a nazwy zapisano w dwóch językach z uszanowaniem języka miejscowej ludności (śląski/polski). W tym miejscu prelegentka zwróciła również uwagę na uwidocznione na mapie charakterystyczne stawy układające się w jednej linii – tzw. stawy paciorkowe.

Jak wyjaśniła, małych stawów było tak wiele, że łączyły się ze sobą na linii od Górki Mikołowskiej na północy w kierunku rzeki Gostynki na południu. Co więcej, jak dodała, Wyrzanie znakomicie umieli to wykorzystać hodując ryby i dostarczając je nie tylko na dwór w Pszczynie, ale nawet do Krakowa. Następnie przyznała, że była to bardzo dobrze rozwinięta dziedzina gospodarki w tej części ziemi pszczyńskiej.
Na kolejnym fragmencie mapy po zbliżeniu pani Lidia pokazała zabudowania Wyr – centrum wsi, domy wzdłuż linii lasu w kierunku Wilkowyj, ale też gospodarstwa położone przy dzisiejszej ul. Kopaniny w Wyrach, które opisywano jako Wyrska Kopanina, czyli miejsce, gdzie wykarczowano las i stworzono pola uprawne.
– Rozmawiając niedawno z mieszkańcami Wyr obiecałam, że pokażę Kopaninę. To jest najstarsza mapa, na której one występują – przekazała pani Lidia.

Następnie prelegentka zaprezentowała starszą o 80 lat i z trudem zdobytą mapę wojskową z 1827 roku, która jest o tyle wyjątkowa, że nie tylko pokazuje, gdzie leżą Wyry, ale wymienia nazwy miejscowe – nazwy stawów, młynów i drogi bite.
Jak ciekawostkę pokazała drogę prowadzącą z Berlina przez Wrocław, Gliwice, Mikołów, Wilkowyje, Tychy, Bieruń, Oświęcim do Krakowa w śladzie znanym dziś w okolicach Mikołowa jako droga krajowa nr 44 oraz drugą, budowaną w śladzie drogi polnej z Mikołowa do Pszczyny – dzisiejszą DW 928, wokół której zorientowane są Wyry.

Pani Lidia wyjawiła, że na temat budowy drogi poprowadzonej przez Wyry i Gostyń do Pszczyny powstało kilka artykułów. W 1849 roku pszczyńskie czasopismo zamieściło informację, że w majątku Wyry, czyli najprawdopodobniej w wyrskim dworze, dokonała się jesienią 1849 roku licytacja sprzętów, które wcześniej służyły do budowy drogi. W tekście wymieniono, ile i jakie przedmioty zostały wystawione na sprzedaż.

Co ciekawe, na odcinku obejmującym dzisiejszą gminę Wyry droga była płatna i miejsce pobierania opłat – myto – znajdowało się w Gostyni. Budynek myta w XIX wieku powstał na terenie zajmowanym dziś przez Ochotniczą Straż Pożarną.
W tym miejscu pani Lidia wyjawiła, że gdy w 2017 roku przebudowywano plac manewrowy, odnaleziono fundamenty dawnej komory celnej. Przypomniała też, że w okresie międzywojennym w miejscu dzisiejszej remizy stał budynek Urzędu Gminy Gostyń, który został zniszczony we wrześniu 1939 roku.


Równie ciekawe na mapie wojskowej z 1827 roku są naniesione na niej nazwy miejscowe, które często nawiązują do nazwisk właścicieli. Poza wspomnianymi wcześniej Wyrskimi Kopaninami, pani Lidia wskazała na jezioro Wicie oraz stawy należące m.in. do Bromboszczów, Stępników czy Słomków – rodzin specjalizujących się w hodowli ryb. Na mapie nie zabrakło również oznaczeń karczm oraz młynów.
– Karczmarze, młynarze – to byli ci ludzie najbardziej przedsiębiorczy. Ci, którzy po prostu świetnie sobie radzili na wolnym rynku – dodała.
Na mapie widoczne jest również Zawodzie, czyli najbardziej rolnicza część miejscowości. Na granicy z Łaziskami pani Lidia wskazała strumień biegnący ze wzgórz mikołowskich, mniej więcej równolegle do dzisiejszej ul. Pszczyńskiej, co spotkało się ze szczególnym zainteresowaniem słuchaczy. W tamtym rejonie znajdowały się przynajmniej dwa młyny.
Gostyński młyn i… nieżyczliwi Wyrzanie?
Następnie pani Lidia przyznała, że o młynach w tym miejscu wspomniała nieprzypadkowo, bo okazuje się, że pod koniec XVIII wieku pojawiła się konkurencja dla tych młynów.
W 1789 roku Grzegorz Zagórski z Gostyni, praprzodek pani Lidii, uzyskał od władz pruskich koncesję na budowę młyna przy obecnej ul. Pszczyńskiej. We wniosku zaznaczył, że posiada ziemię oraz środki własne na ten cel, a także poparcie mieszkańców Gostyni. Ci ostatni wystosowali interesujący dokument, w którym sugerowali, że tylko Wyrzanie przez nieżyczliwość mogą sprzeciwiać się postawieniu młyna w Gostyni (bo Wyrzanie mogli obawiać się, iż wyrskim młynom ubędzie przez to klientów).

Pani Lidia zwróciła również uwagę na to, że dokument, w którym zawarto komentarz o Wyrzanach wystosowano do władz pruskich za pośrednictwem urzędu pszczyńskiego w miejscowym języku. Co więcej, wniosek w tej formie został przyjęty i rozpatrzony.
– Młyn Zagórskiego istniał w Gostyni do połowy XX wieku – dodała.
Odszedł sołtys, niech żyje wójt?
Na podstawie przetłumaczonych urbarzy i ksiąg robocizn pani Lidia przedstawiła strukturę społeczną dawnych Wyr, początkowo zwracając uwagę na nazwiska osadników. Wskazała m.in. na nazwisko Schulz (późniejszy Szolc) oznaczające po prostu sołtysa.
Następnie zwróciła uwagę na inne nazwiska, w tym nazwisko Swiech, które powtarza się przez przynajmniej sto lat, oraz na omawiane wcześniej przy okazji stawów nazwisko Słomka. Wskazując na inne przykłady wykazała, że część nazwisk powtarza się, a co więcej kilka z nich przejdzie również do Gostyni. Część znanych dziś nazwisk Wyrzan pojawiło się później (np. Labus).

Następnie pani Lidia przedstawiła tabelę, za pomocą której wykazała, jak w ciągu dwóch wieków zmieniła się liczba wyrskich gospodarstw. Na początku XVII wieku Wyry liczyły 24 gospodarstwa, a 200 lat później – 102. Wiązał się z tym duży przyrost liczby mieszkańców.

Na podstawie tych samych dokumentów prelegentka zarejestrowała też dość istotną zmianę – dotychczasowy sołtys, który był obecny w Wyrach (wolne sołectwo) od początku istnienia, w pewnym momencie został zastąpiony przez wójta.

Sołtys posiadał liczne prawa i przywileje, przede wszystkim był wolny i stawał na czele samorządu oraz sądu wiejskiego.
Uprzywilejowana pozycja sołtysów budziła niezadowolenie i nieufność panów na Pszczynie więc od początku XVIII wieku powoływali spośród chłopów specjalnych urzędników – wójtów, odpowiedzialnych przed władcą. Mieli oni władzę nad innymi chłopami, byli odpowiedzialni przed panem za utrzymanie porządku w gromadzie, organizację prac oraz pobór podatków4.
Nawiązując do prezentacji dr Obetkona w części dotyczącej wielkości gospodarstw, pani Lidia wykazała, że przez dwa wieki liczba największych gospodarstw w Wyrach nie ulegała zmianie, ale przybywało gospodarstwa mniejszych, które z czasem były dalej dzielone. Co więcej, w Wyrach prawie wcale nie było średnich gospodarstw. W urbarzach pojawiały się w XVI wieku, a później zniknęły. Były też duże różnice majątkowe między tymi najbogatszymi i najbiedniejszymi, nie było gospodarzy o majątkach średniej wartości.
Rolnicy i pozostałe zawody
Na podstawie innej tabeli pani Lidia wykazała, że w XIX wieku zaczęto traktować kobiety w sposób bardziej personalny oraz rozróżniać komorników i komorniczki, choć proces ten nastąpił stosunkowo późno. Nazwiska zapisywane były w formie żeńskiej po śląsku: Botorka, Koplino, Karwotka, Kozoczka, Goździkowo, Kurzino, Kontka, Świerkotka, Wyciślino, Czwienczka, Pukoczka, Niecporka, Pucherka, Chwolino.

Mieszkańcy byli zróżnicowani pod względem zawodowym. W Wyrach mieszkali przede wszystkim rolnicy i osoby związane z rolnictwem, ale nie tylko, bo w dokumentach z biegiem lat występowało coraz więcej osób, które wykonywały zawody nierolnicze.
W pewnym momencie pojawia się m.in. bednarz czyli wykonawca beczek (ponieważ jak jak już wcześniej udowodniła pani Lidia, naczynia klepkowane były w Wyrach potrzebne do transportu ryb). W XIX wieku w rejestrach pojawia się nauczyciel (rozwój szkolnictwa na Górnym Śląsku), ale też np. – dosłownie – “kamieniarz z upodobania” (hobbysta). Najpóźniej pojawili się górnicy, ponieważ kopalnie zaczęły powstawać stosunkowo późno.

Dawne dokumenty zarejestrowały ponadto powstanie potażarni w Wyrach, zakładu, w którym wytwarzano potaż (węglan potasu), który był ważnym surowcem do produkcji m.in. szkła. Zakład ten pracował na potrzeby całego państwa pszczyńskiego. W całym państwie pszczyńskim były tylko 4 potażarnie.
Odnosząc się do dawnego ustroju samorządowego, prelegentka wskazała, że na czele wsi najpierw stał sołtys, a dopiero potem jego obowiązki przejął wójt, który miał do pomocy swego rodzaju radnych, zwanych starszymi, którzy wchodzili też w skład sądu wiejskiego. Sąd tego typu zajmował się takimi sprawami, z którymi mieszkańcy nie musieli się udawać do urzędników pańskich. Decyzję wiejskiego sądu musiał jednak zatwierdzić pan.
Z dawnych dokumentów wynika również szczególna ciekawostka: w Wyrach, z własnego wyboru, przez kilkadziesiąt lat mieszkał Francuz – Honorée Depoix, który zżył się z miejscową społecznością tak bardzo, że swój jubileusz pracy w 1825 roku postanowił obchodzić wśród Wyrzan, a nie np. na dworze w Pszczynie.

Na koniec pani Lidia przytoczyła zapis z urbarza dóbr pszczyńskich z 1629 roku. Był on o tyle wyjątkowy, że urzędnik – zamiast ograniczyć się do typowych dla takich dokumentów suchych faktów i liczb – zamieścił w nim opis wizytowanej miejscowości: „Lasy i wrzosowiska wokół wsi są bardzo piękne, można tu polować i cieszyć się jeleniami, sarnami, głuszcami, zającami i kuropatwami”.
Pani Lidia zakończyła wykład również wymownym fragmentem dokumentu z 23 marca 1287 roku, w którym znajduje się pierwsza wzmianka o Wyrach:
»W imię Pańskie. Amen. Na wieczną tej sprawy pamiątkę. Przemija pamięć wszelkich czynów, jeśli zabezpieczeniem pisma nie została utwierdzona«.

Prezentacja Lidii Borowian-Cyby ukazała Wyry jako miejscowość o długiej i bogatej historii, której dzieje w czasach nowożytnych można odtworzyć dzięki analizie archiwalnych źródeł – przede wszystkim urbarzy, map i dokumentów z archiwum ziemi pszczyńskiej.
Wystąpienie dyrektora Muzeum w Mikołowie
Następnie głos zabrał Wojciech Szwiec, dyrektor Muzeum w Mikołowie.
Na wstępie podkreślił, że mikołowskie muzeum zajmuje się nie tylko historią miasta, ale też całej ziemi mikołowskiej, czyli również Gostyni i Wyr.
Wskazuje na to, jak dodał, również współpraca z badaczami związanymi z gminą Wyry, bo np. dzięki spotkaniu wokół gostyńskiej księgi gruntowej, które dokonało się w 2024 roku za sprawą pani Lidii, dyrektora DK Gostyń Marka Nowary i pracowników domu kultury, miał przyjemność poznać doktora Rafała Obetkona, którego doświadczenie i umiejętności badawcze okazały się cenne również dla muzeum.

W dalszej części spotkania dyrektor przybliżył szczegóły jednego z najnowszych projektów Muzeum w Mikołowie – nadchodzącej publikacji poświęconej wzmiankom o dzisiejszym powiecie mikołowskim w prasie pruskiej z lat 1745–1922.
Książka, której wydanie planowane jest w tym roku, opiera się na często drobnych, obyczajowych notatkach, które niosą ogromną wartość dla lokalnej historii. Czytelnicy znajdą w niej m.in. ciekawostki dotyczące Gostyni i Wyr, takie jak sensacyjna relacja o pasterzu w osobliwym stroju czy doniesienia o mieszkankach rzekomo dożywających 118–120 lat. Poza tym cennym elementem będzie np. ogłoszenie z 1923 roku dotyczące budowy kościoła w Wyrach, opatrzone archiwalnym zdjęciem z początków prac.

Na zakończenie dyrektor zachęcał do odkrywania dziejów regionu i bliskiej współpracy z Muzeum w Mikołowie.
Wystąpienia uczestników konferencji
Jeszcze przed rozpoczęciem pierwszej prezentacji głos zabrał wicewojewoda śląski Michał Kopański, mieszkaniec Gostyni.
Podkreślając wysoką wartość oraz ogrom pracy włożonej w przygotowanie wydarzenia, w szczególności przez gostyniankę Lidię Borowian-Cyba, zwrócił uwagę, że lektura publikacji poświęconej dziejom lokalnej społeczności powstała za sprawą projektu „Wyry w czasach nowożytnych” skłania czytelnika do refleksji nad losem przodków żyjących w Wyrach sto i więcej lat temu, którzy funkcjonowali w zupełnie innych realiach społecznych i bez realnej możliwości wyboru własnej drogi życiowej. W tym kontekście podkreślił też, jak ważne jest docenienie współczesnych możliwości, zwłaszcza tych, jakie dziś mają kobiety w zakresie rozwoju osobistego i zawodowego.
Wyraził nadzieję, że konferencja pozwoli lepiej poznać historię lokalnych rodzin.

Po zakończeniu wszystkich prelekcji głos zabrała wójt gminy Joanna Pasierbek-Konieczny, mieszkanka Gostyni i współautorka monografii miejscowości.
Wójt podziękowała prelegentom za interesujące prezentacje, a następnie z uznaniem odniosła się do zaangażowania słuchaczy, którzy przez dwie godziny z uwagą i w skupieniu uczestniczyli w wydarzeniu, co – jej zdaniem – dowodzi, że historia miejsca ich zamieszkania jest dla mieszkańców ważna i wciąż potrafi zainteresować.
Nawiązując do części dotyczącej samorządu dawnych Wyr wójt zauważyła, że podobnie jak dziś, także dawniej istniały podatki i różne formy wspólnego działania na rzecz lokalnej społeczności. Jednocześnie zaznaczyła, że współczesność przynosi nam, mieszkańcom, znacznie większą wygodę i inne, często bardziej efektywne formy organizacyjne.
Następnie wójt zauważyła, że obecny kształt obu miejscowości gminy jest efektem wielowiekowych procesów historycznych, a choć przez wieki zmieniały się realia życia, to podstawowe fundamenty – dobrze nam znany układ dróg, związki z ziemią pszczyńską, krajobraz i przestrzeń – pozostają niezmienne. – „Świadomość tej ciągłości jest bardzo ważna dla tożsamości lokalnej” – dodała.
Na zakończenie wójt wyraziła wdzięczność za dotychczasowe działania na rzecz odkrywania i popularyzowania historii oraz zachęciła do ich kontynuacji.

Następnie głos zabrała mieszkanka gminy, która przedstawiła się jako osoba dopiero od niedawna związana z Gostynią i Wyrami, ponieważ wcześniej mieszkała w Tychach.
Zwracając się do organizatorów wydarzenia podkreśliła, że udział w spotkaniu był dla niej interesującym doświadczeniem, a patrząc w stronę dyrektor szkoły podstawowej w Wyrach, pogratulowała pracy z młodzieżą wskazując, że w czasach jej edukacji nie było podobnych możliwości poznawania historii lokalnej, nawet mimo osobistego zainteresowania tematem.

W dalszej części wypowiedzi, korzystając z obecności dyrektora Muzeum w Mikołowie, mieszkanka gminy przyznała, że prowadzi rodzinną kronikę i jest zainteresowana źródłami, w których może znaleźć informacje o Tychach sprzed powstania miasta, na które pan dyrektor udzielił odpowiedzi, wskazując m.in. na monografie poszczególnych dzielnic.
Konferencja dobiegła końca ok. godz. 12.10.











Muzeum w Mikołowie









