Czeska pisarka Karin Lednicka, autorka bestsellerowej trylogii „Krzywy kościół”, gościła w sobotnie popołudnie 26 września w Domu Kultury w Gostyni. W ramach festiwalu kulturalnego Fto my sōm? przybliżyła nie tylko kulisy powstawania swojego dzieła, ale przede wszystkim trudną, zapomnianą historię dawnej Karwiny i jej mieszkańców.
Karwina sprzed wieku i jej bohaterki
O czym opowiada trylogia „Krzywy kościół”, która w pierwszej połowie obecnej dekady dosłownie wzięła czeski rynek wydawniczy szturmem, oczarowując czytelników i osiągając w samej Republice Czeskiej fenomenalną sprzedaż sięgającą pół miliona egzemplarzy1?
To powieść o dawnej Karwinie, nieistniejącej już poza tytułowym kościołem i zachowanym cmentarzem2, ukazana z perspektywy kobiet, z których część wyrusza już na samym początku w symboliczną dla konstrukcji dzieła pieszą wędrówkę po sól.
Pierwszy i jak dotąd jedyny przetłumaczony na język polski tom, obejmujący lata 1894-1921, to opowieść o postępującym uprzemysłowieniu bogatego w węgiel regionu na Śląsku Cieszyńskim i towarzyszących mu przemianach społecznych, w których bohaterki muszą stale stawiać czoła wyzwaniom związanym nie tylko z konsekwencjami pracy w przemyśle ciężkim, ale też ciemnymi stronami kapitalizmu i zawirowaną sytuacją geopolityczną. To opowieść, która opisuje zarówno życie lokalnych mieszkańców, muszących zmierzyć się z porzuceniem rolniczego rodowodu i innymi zmianami wokół ich domostw, ale też licznych przybyszów, którzy w poszukiwaniu pracy pozostawili za sobą wszystko, co znali.
Książka jest w całości oparta bezpośrednio na autentycznych losach ludzi – którzy nie mówią za dużo, bo „cza robić, niy godać”, ale nie są z tego powodu na tle innych głupsi czy w jakiś sposób gorsi3 – i tworzy przez to poruszający obraz, z którym i dziś, poprzez historię, może identyfikować się wielu mieszkańców śląskiej części świata.
Spotkanie z autorką
Mieszkańcy Gostyni, gminy Wyry i okolic mieli okazję porozmawiać z Karin Lednicką podczas festiwalu Fto my sōm? w sali widowiskowej gostyńskiego domu kultury.
Spotkanie, które rozpoczęło się krótko po godz. 17.00, poprowadził dr Tomasz Słupik, politolog, pracownik Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach4. W trakcie wydarzenia tłumaczenie na język polski zapewniła Anna Radwan-Żbikowska, tłumaczka, bohemistka i pasjonatka literatury5.
Karin Lednická – urodzona w 1969 roku w Karwinie czeska powieściopisarka, tłumaczka i wydawczyni, autorka trylogii „Krzywy kościół” (cz. Šikmý kostel6).
Zanim na dobre zajęła się literaturą, jako osoba wychowana w Hawierzowie (dosłownie: „miasto górników”), niemogąca studiować ze względu na ówczesną strukturę społeczną, początkowo pracowała w przedsiębiorstwach przemysłowych w regionie ostrawskim i karwińskim7. W latach 90. XX wieku, po zmianach ustrojowych, zrealizowała swoje marzenie i zajęła się dziennikarstwem, pisząc do regionalnej prasy oraz pracując jako reporterka w jednej z pierwszych prywatnych stacji radiowych8. Następnie przez kilka lat mieszkała w Londynie, gdzie studiowała filologię angielską i historię Anglii9, a po powrocie poświęciła się tłumaczeniu literatury pięknej i działała jako wydawczyni, by przez dwie dekady zajmować się wydawaniem książek. Obecnie całkowicie poświęca się własnej działalności twórczej10.
„Efekt Lednickiej”
Prace nad książką „Krzywy kościół” rozpoczęła jeszcze w 2015 roku. Pierwszy tom obejmujący lata 1894-1921 ukazał się w 2020 roku, rok później drugi za lata 1921-1945, a w 2024 roku trzeci dotyczący lat 1945-196111 – tworząc monumentalne dzieło liczące 1700 stron12.
Na potrzeby książki przeprowadziła wywiady z ok. 800 świadkami historii13 oraz spędziła setki godzin w lokalnych archiwach, odkrywając nie tylko historię miasta, ale też historię własną i dziesiątek tysięcy osób pochodzących z Karwiny i okolic, o której nikt nie odważył się dotąd tak szeroko i otwarcie pisać.
Trylogia rozeszła się na rynku w zawrotnym nakładzie 500 tys. egzemplarzy14 i zdobyła uznanie krytyków oraz rzesze czytelników15. Z czasem wydano nie tylko wersję anglojęzyczną16, ale powstała też teatralna adaptacja grana już od kilku lat w Teatrze Cieszyńskim w Czeskim Cieszynie17.
Tak duży rozgłos sprawił, że dla Czechów lektura stała się odkryciem historii regionu karwińskiego, a dla współbratymców autorki, mieszkańców pogranicza, nobilitacją po latach zapomnienia – do dawnej Karwiny z roku na rok przyjeżdża coraz więcej turystów, a ludzie przestali się bać i zaczęli szukać swojej historii, co nierzadko prowadziło nawet do rozwiązania dawnych konfliktów18. Bez tej trylogii proces ten prawdopodobnie do dziś by się nie rozpoczął, stąd z czasem ukuto pojęcie „efektu Lednickiej”19.
W Polsce pierwszy tom „Krzywego kościoła” ukazał się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont dopiero w 2025 roku. Tłumaczenia podjęła się Joanna Goszczyńska przy konsultacji naukowej Renaty Putzlacher-Buchtovej20, po tym jak czterech innych tłumaczy zrezygnowało z uwagi na złożoność tematu21. Drugi tom ma szansę ukazać się w maju 2027 roku22.

Za swoje książki – w tym wydany w 2022 dramat dokumentalny „Životice: obraz (po)zapomenuté tragédie” na temat tragedii, która miała miejsce we wsi Životice w 1944 roku – Karin Lednická była wielokrotnie nagradzana w Czechach m.in. w ramach „Książki Roku”23 i „Czeskiego Bestsellera”24.
W 2022 roku otrzymała nagrodę czeskiego Instytutu Badania Reżimów Totalitarnych nagrodą za wybitny wkład w refleksję nad historią najnowszą, a w 2024 roku – za przywrócenie tożsamości regionu Karwiny, prezydent Petr Pavel odznaczył pisarkę Medalem za Zasługi I stopnia za wkład w rozwój kultury25.
Działalność społeczna
Karin Lednická jako pisarka stale angażuje się w działania mające na celu zachowanie i upamiętnienie dziedzictwa historycznego regionu karwińskiego, które obejmują m.in. wykłady, dyskusje, współpracę ze szkołami i finansowe wspieranie projektów lokalnych. W 2024 roku sfinansowała renowację pomnika ofiar katastrofy górniczej w Karwinie z 1894 roku26, o której opowiada pierwszy tom trylogii. Ostatnio aktywnie angażuje się w sprzeciw wobec budowy wielkich hal logistycznych na historycznym terenie Starej Karwiny27, tuż przy krzywym kościele28.
Przed spotkaniem w Gostyni, które zostało objęte Honorowym Patronatem Ambasadora Republiki Czeskiej, autorka uczestniczyła w dyskusji w Bibliotece Vincenza Priessnitza w Jesioniku (24.09), a dzień później odbyła spotkanie autorskie w Pałacu Kawalera w Świerklańcu (27.09)29. Wcześniej udzieliła szeregu wywiadów – rozmowy z autorką na początku tego roku można było posłuchać w Radiowej Trójce u Michała Nogasia30, a jej twórczość była też później tematem artykułów m.in. Wojciecha Szota (Gazeta Wyborcza)31 i Zbigniewa Rokity (Tygodnik Powszechny)32.
Życie prywatne
Karin Lednická mieszka obecnie w śląskiej części Ostrawy33. Ma syna Davida i córkę Zuzanę34.
Ślązacy po dwóch stronach granicy
Prowadzący rozpoczął spotkanie od pytania o relacje między Czechami, Polakami i Ślązakami w Republice Czeskiej, bo – jak ustalił podczas rozmowy z autorką przed rozpoczęciem dyskusji w Gostyni – oboje czują się Ślązakami.
Autorka „Krzywego kościoła” odpowiedziała, że to zaskakujące, ale w Czechach nie wyróżnia się specjalnie tożsamości śląskiej, co wynika z historii i tego, co później się działo. Dla przykładu wskazała, że kiedy w 1924 roku prezydent Czechosłowacji Tomáš Garrigue Masaryk odwiedził Opawę, nie spotkał się tam z ciepłym przyjęciem: burmistrz powitał go w języku niemieckim, a mieszkańcy nie wywiesili czechosłowackiej flagi, co później miało konsekwencje – kilka lat później dotąd samodzielny kraj śląski przyłączono do Moraw tworząc kraj morawsko-śląski ze stolicą w morawskim Brnie.
Pisarka wskazała, że w Czechach istnieje ogólna świadomość, iż część kraju to tereny górnośląskie. Jednak mieszkańcy poszczególnych fragmentów tego obszaru opisują swoją tożsamość w różny sposób. W części sięgającej Sudetów mieszkańcy identyfikują się z tym pasmem górskim, w przygranicznej Opawie śląska świadomość jest, ale nieduża. Z kolei historia Hulczyna, miasta związanego w przeszłości z Raciborzem, jest skomplikowana, a mieszkańcy Ostrawy – po obu stronach rzeki Ostrawicy – skupiają się na przemysłowym dziedzictwie. Opisana w książce Karwina i teren znany w Polsce jako Zaolzie to z kolei tożsamość powiązana z polskością – o śląskości nie mówi się tam zbyt często.
Zniknęło miasto wielkości Łazisk Górnych
Następnie prowadzący zapytał, jak pisarka poradziła sobie z opisaniem dawnej Karwiny z tak wieloma szczegółami, nie mając tego miasta przed oczami, skoro poza tytułowym krzywym kościołem nie zostało po nim praktycznie nic.
Na początku autorka wyjaśniła, że dawna Karwina nie była byle jakim miasteczkiem, lecz całkiem sporym miastem, liczącym w szczytowym momencie 20 tys. mieszkańców [mniej więcej tyle, ile obecnie liczą Łaziska Górne jako całe miasto – przyp. red.]. W Polsce w podobny sposób zniknęła kiedyś Miedzianka, ale była ona dużo mniejsza od Karwiny.

Następnie pisarka wyjawiła, że do odtwarzania miasta podeszła w sposób praktyczny: „Kupiłam mapę z 1938 roku, czyli z czasów, kiedy Karwina była maksymalnie rozbudowana, i przez dwa lata chodziłam po lesie, próbując się zorientować, gdzie właściwie jestem”. Po tym czasie – jak później wskazała – miasto pojawiło się na nowo w jej głowie, zostało tam w pewien sposób odbudowane, przez co dzisiaj, chodząc po karwieńskich polach i lasach, jest w stanie zobaczyć to, po czym śladów już nie ma [w tym miejscu warto dodać, że na stronie internetowej autorki można zobaczyć galerię porównującą stan przed wyburzeniem budynków ze względu na zły stan techniczny spowodowany wpływem eksploatacji górniczej (archiwalne pocztówki) i po (zdjęcia), w tym krzywy kościół stojący kiedyś prosto na wzniesieniu, a obecnie krzywo w dole – „Galerie staré Karviné”].
Praca w archiwach i wiele rozmów
Zapytana o to, skąd czerpała inspiracje do napisania historii ujętej w „Krzywym kościele”, odpowiedziała cytatem z książki zmarłego w tym roku pisarza Wiesława Myśliwskiego [jak wyjawiła później, wysoko ceni sobie jego twórczość]: w powieści „Ucho igielne” (2018) autor napisał, że jeśli ci ludzie w danym miejscu byli, to nie ma powodu udawać, że nigdy ich tam nie było. Pisarka uzupełniła następnie, że w pewnym momencie zadziałał impuls, który skłonił ją do zgłębienia tematu. Im więcej rozmawiała z ludźmi, im więcej się dowiadywała i słuchała o krzywdach oraz traumie związanej z utratą wszystkiego, domu i społeczności, tym bardziej czuła, że po prostu musi przywrócić tym ludziom głos.

Zapytana następnie o swój warsztat pracy w czasie pisania trylogii, wyjawiła, że z jednej strony poświęciła bardzo dużo czasu na pracę w archiwach – m.in. robiła badania, zbierała materiały i czytała źródła, a z drugiej równie wiele uwagi poświęciła rozmowom z ludźmi, którzy tamte historie wciąż pamiętali. W trakcie pracy zauważyła jednak, że zarówno dokumenty, jak i relacje świadków bywają sprzeczne. Jej zadaniem jako autorki było dotarcie do prawdy i poskładanie z tych różnych fragmentów spójnej historii. Czasem proces twórczy, jak w przypadku książki o Životicach, przypominał dziennikarstwo śledcze. „Chodziłam od domu do domu, pytałam wszystkich, którzy pamiętali tamte czasy, i próbowałam z tych kawałeczków poskładać historię, która byłaby spójna”.
Głos kobiet w cieniu wielkiej historii
W trakcie rozmowy sporo miejsca poświęcono obecności kobiet w jej książce [w pierwszym tomie to m.in. rozbudowane historie Barbary, Julki, Zofii i Basi, ukazane na tle małych i wielkich wydarzeń], z perspektywy których autorka opisuje historię dawnej Karwiny w latach 1894–1921. Historię, jak podkreślił prowadzący, dotykającą również tragedii górniczych, które dotąd opowiadano zazwyczaj z perspektywy górników.
Autorka zauważyła, że w kontekście tragedii górniczych nie ma granic pomiędzy dzisiejszą Polską a dzisiejszymi Czechami, ponieważ te nieszczęścia są bardzo do siebie podobne, niezależnie od tego, po której stronie granicy się wydarzyły.
Odnosząc się do roli kobiet i tego, co opisała w książce, wskazała, że literatura – tak jak to wspomniał wcześniej prowadzący – dotąd często ograniczała się do ukazywania wyłącznie perspektywy mężczyzn, bezpośrednich uczestników „męskich spraw”, takich jak wojna czy praca pod ziemią. To jednak nie oddawało całości historii, bo to kobiety, jak w przypadku opisanej w książce tragedii w Karwinie z 1894 roku, często zostawały same z rodzinami i musiały decydować, co robić dalej. Tylko dzięki nim, jak podkreśliła autorka, życie po śmierci głównego żywiciela toczyło się dalej, często wbrew wszystkiemu i wszystkim. Wyjawiła też, że czytając wcześniej książki pomijające kobiecą perspektywę, pytała samą siebie: „I gdzie są kobiety w tym wszystkim? Czemu ich nie ma?”.

Następnie pisarka powiedziała, że nie jest w stanie zaakceptować literatury skupionej wyłącznie na samej tragedii, która pomija konsekwencje danych zdarzeń dla społeczności. Dlatego w trylogii „Krzywy kościół” skupiła się na tych aspektach, kładąc duży nacisk na sytuację kobiet. Dodała, że w kolejnych tomach, które w Polsce dopiero się ukażą, analizuje ten temat jeszcze wnikliwiej – opisuje np. szczególnie bolesne motywy gwałtów popełnianych przez żołnierzy Armii Czerwonej.
Pisarka podkreśliła następnie, że zawsze w trakcie pisania zależy jej przede wszystkim na ukazaniu perspektywy zwykłych ludzi – i płeć nie ma tutaj znaczenia – ponieważ spojrzenie na historię przez ich doświadczenia jest równie ważne, jak wiedza, którą czerpiemy z podręczników. Bo jak wyjaśniła, bez tej perspektywy nie jesteśmy w stanie zrozumieć co tak naprawdę się wydarzyło – możemy zapoznać się z treścią dostępnych w archiwach rozkazów gestapo czy SS, ale one nie powiedzą nam nic o tym, co dokładnie się wydarzyło i dlaczego. Na koniec tej odpowiedzi pisarka dodała, że wielka historia jest też w jej książkach i trudno, żeby jej nie było, ale została ujęta jako rama ogólna wydarzeń.
Człowiek-instytucja w Czechach
– Czy jesteś literacką celebrytką w Republice Czeskiej? Jak wygląda twoje życie po takim sukcesie? – zapytał w dalszej części spotkania prowadzący.
Autorka przyznała, że nie spodziewała się takiego sukcesu, ponieważ to nie mogło się udać w kraju, w którym górnicy nikogo nie interesują, a Śląsk właściwie nie istnieje. Sukces ten był więc dla niej ogromnym szokiem, tak jak dla innych osób interesujących się śląską tematyką w Czechach. W całej tej sytuacji, w jakiej się znalazła po wydaniu książki, jak wskazała autorka, najważniejsze było przede wszystkim to, żeby pozostać sobą.
– Nie jestem celebrytką, ale na pewnym etapie przybyło mi obowiązków związanych z sukcesem książki. Stałam się swego rodzaju instytucją w Czechach – powiedziała.
Jak wyznała, gdy w czeskiej przestrzeni publicznej pojawiał się temat węgla, kopalni czy industrializacji, dziennikarze przez długi czas dzwonili do niej z prośbą o komentarz, często w sprawach niedotyczących bezpośrednio treści jej książek. W pewnym momencie musiała to ukrócić, bo zajmowanie się dosłownie każdym tematem zajmowało dużo czasu.
Prowadzący wtrącił w tym miejscu, że jako komentator polityczny również jest pytany często o najmniej istotne aspekty polskiej polityki, co bywa męczące. Na co pisarka dodała, że nie da się ciągle wypowiadać na każdy temat, ponieważ przygotowanie się do dziesięciominutowej rozmowy o ekonomii zajmuje 2-3 dni pracy, i to nawet przy jej wykształceniu ekonomicznym. – Nie da się w ten sposób funkcjonować – skwitowała.
Książka, która przywróciła pamięć
– Byłaś zaskoczona sukcesem „Krzywego kościoła”, ale czy wiesz, w jaką strunę czeskiej duszy trafiłaś publikując tę trylogię? – dopytał następnie prowadzący.
Autorka wskazała, że jej powieść opisuje uniwersalne doświadczenia po obu stronach granicy dzielącej Górny Śląsk, po tym jak przez bardzo długi czas wmawiano ludziom, że to, co przeżyli, w ogóle nie jest dla nikogo ważne. Wskazała, że jeżeli ktoś próbował opowiadać o swoich śląskich doświadczeniach, to często spotykał się z brakiem zainteresowania, słyszał: „No i co z tego? Kogo to obchodzi? Tak, straciliście domy, macie zrujnowany krajobraz, macie zrujnowane płuca, ale co z tego?”. I przez takie podejście do tego tematu, jak wyjaśniła, negowano to co było.

Następnie podkreśliła, że jako osoba wywodząca się z okolic dawnej Karwiny napisała jej historię z potrzeby odbicia tej negacji. „W pewnym momencie dotarło do mnie, że rzeczywiście dotknęłam czegoś ważnego, czegoś głębokiego” – wskazała, po czym dodała, że po jednym spotkaniu autorskim podeszła do niej czytelniczka, przytuliła, zaczęła płakać, a potem powiedziała, że „Krzywy kościół” przywrócił jej to miasto.
Odzyskana historia wyprawy po sól
W drugiej części spotkania pytania zadawała publiczność. Pierwsze z nich skierowała, zarówno po czesku, jak i po polsku, jedna z uczestniczek. Jak długo zajęło zbieranie materiałów i ile czasu zajęło pisanie całej trylogii?
Autorka odpowiedziała, że praca ta zajęła jej dziewięć lat. Nie miała ustalonych sztywnych ram działania, bo badania czy rozmowy z mieszkańcami prowadziła równolegle. Ważny był jednak etap przygotowań, kiedy powstał ogólny szkielet powieści, zgodny z zasadami kompozycji, co ważne, gdy chcemy sprzedać powieść. W tę strukturę pisarka wplatała później poszczególne elementy, takie jak wydarzenia historyczne czy tematy społeczne.
Inny uczestnik dopytał autorkę o wyprawę po sól, opisaną w pierwszej części trylogii. Zapytał, skąd zaczerpnęła tak szczegółowe informacje i przekazał, że ta część historii mieszkanek dawnej Karwiny bardzo go poruszyła.
Autorka przyznała, że wyprawa po sól to rzeczywiście niesamowity fenomen, o którym dowiedziała się wyłącznie dzięki historii mówionej. Wyjaśniła, że – co charakterystyczne dla Karwiny i okolic – mnóstwo dokumentów, które powinny znajdować się w archiwach państwowych, jest nadal przechowywanych w domach prywatnych, ponieważ mieszkańcy nie chcą się nimi dzielić, gdyż nie mają wciąż zaufania do tego typu instytucji. Rodzinnymi zbiorami mogła się posłużyć tylko w drodze wyjątku.
O samej wyprawie po sól do Wieliczki – jak ujawniła autorka – po raz pierwszy dowiedziała się od jednej z mieszkanek, która opowiedziała jej o wszystkim bardzo szczegółowo. Historia, ze względu na przytoczone detale, brzmiała niezwykle wiarygodnie, jednak nigdzie nie mogła znaleźć źródeł pisanych. Dopiero gdy tę samą historię opowiedziało kilka kolejnych osób, postanowiła ująć wątek w książce, mimo że współpracująca z nią historyczka odradzała to ze względu na brak dokumentacji. Jednak i ten wątek doczekał się odpowiedniego finału: okazało się, że Uniwersytet Palackiego w Ołomuńcu posiada w swoich zbiorach pracę dyplomową na temat wypraw do Wieliczki po sól. Pierwszy tom „Krzywego kościoła” sprawił, że ta historia dotarła do szerszej świadomości.

Ten sam uczestnik zapytał również o opisany w pierwszym tomie powieści fakt przesunięcia czasu o godzinę do przodu. Autorka wyjaśniła, że był to pierwszy taki przypadek w Europie, wprowadzony jako sposób na zaoszczędzenie środków na naftę. Dodała, że w powieści opisuje rozmaite represje i restrykcje, które spotykały poddanych monarchii austro-węgierskiej, a zmiana czasu była jednym z takich środków.
Zapytana o zmarłego 22 września br. pisarza, znawcę i miłośnika śląskości Alojzego Lyskę, autorka powiedziała, że niestety nie miała okazji go poznać.
Polska literatura po stronie czeskiej
Następnie głos zabrał wicewojewoda śląski Michał Kopański, który zapytał, czy w Czechach, analogicznie do rosnącego w Polsce zainteresowania czeską kulturą, widać również trend popularyzacji polskiej literatury i szerzej całego kraju.
Pisarka odpowiedziała na to pytanie oświadczając, że uważa się za ambasadorkę polskiej literatury w Czechach, gdzie aktywnie wspiera i promuje polskich pisarzy, m.in. Zbigniewa Rokitę, Szczepana Twardocha, Joannę Bator i Martynę Bunde – bo ich twórczość ceni. Wskazała też, że jej zdaniem zainteresowanie polską literaturą wśród Czechów wyraźnie rośnie, choć nie jest to jeszcze ogromny „boom”, to sytuacja znacznie się poprawiła w porównaniu z minionymi latami i ma dobre perspektywy na przyszłość.
Inny uczestnik spotkania zapytał następnie, czy w okolicach współczesnej Karwiny język śląski funkcjonuje w kulturze.
Autorka odpowiedziała, że mówienie po śląsku w jej regionie oznacza po prostu mówienie „po naszymu”. Język ten jest używany w domach, ale nie funkcjonuje w literaturze czy teatrze – i tu, jak podkreśliła, jest wiele do nadrobienia, o ile ktoś zdoła kiedykolwiek to jeszcze nadrobić. Dodała jednak, że starania w kwestii upowszechnienia mówienia „po naszymu” w kulturze podjął się profesor Karol Daniel Kadłubiec. Podstawowym problemem pozostaje jednak fakt, że mowa ta nie jest skodyfikowana, przez co trudno w niej tworzyć bez wszczynania kolejnych awantur dotyczących form zapisu.
Gminne wydawnictwa dla autorki
Na koniec wójt Joanna Pasierbek-Konieczny podziękowała Karin Lednickiej za przybycie, podkreślając, że mimo istnienia granicy, więcej mieszkańców po obu jej stronach łączy niż dzieli – w tym wspólna tożsamość. Wyraziła także wdzięczność za przedstawienie kobiecej perspektywy w historii, zwracając uwagę na ważną rolę kobiet w obliczu różnych tragedii. Następnie, w imieniu wszystkich mieszkańców gminy Wyry, wójt wręczyła pisarce upominek w postaci lokalnych wydawnictw, aby – jak dodała – gmina Wyry również była jej bliska, wyrażając nadzieję na kolejne spotkania w przyszłości.
Spotkanie upłynęło w bardzo przyjaznej atmosferze. Jeszcze przed jego rozpoczęciem konieczne było dostawienie kolejnych krzeseł, ponieważ w sali widowiskowej zgromadzili się nie tylko mieszkańcy gminy, ale także wielu gości z bliższych i dalszych okolic, którzy przynieśli ze sobą zarówno polskie, jak i czeskie wydania książek autorki.
Goście specjalni i organizatorzy
W wydarzeniu, które przebiegało pod Honorowym Patronatem Ambasadora Republiki Czeskiej, wzięli udział przedstawiciele władz państwowych i samorządowych: wicewojewoda śląski Michał Kopański, wójt gminy Wyry Joanna Pasierbek-Konieczny, wiceprzewodniczący Rady Gminy Wyry – Tomasz Fityka i Mirosław Sikora, radny Mikołaj Just. Wśród gości spotkania znaleźli się także m.in.: dyrektor Muzeum w Rybniku Aleksandra Matuszczyk, współautorzy monografii Gostyni Lidia Borowian-Cyba i Henryk Cyba, współautorzy książki o Wiktorze Szołtysku kuzynostwo Elżbieta Słomka i Henryk Szołtysek oraz sołtys Mokrego i autor tekstów pisanych po śląsku, Sławomir Fudala. Rozmowom przysłuchiwali się także uczestnicy zaplanowanego na później panelu dyskusyjnego na temat śląskiej tożsamości oraz członkowie czeskiego zespołu BLAF, którego koncert miał stanowić zwieńczenie dnia.
Organizacja spotkania i związanego z nim festiwalu Fto my sōm? była możliwa dzięki środkom Gminy Wyry. Wydarzeniu patronowało Czeskie Centrum w Warszawie.

Krzywy kościół : kronika powieściowa utraconego miasta : lata 1894-1921 / Karin Lednická ; tłum. Joanna Goszczyńska ; konsult. nauk. Renata Putzlacher-Buchtová
Kraków : Znak Horyzont, 2025. – 447 s. ; 22 cm; ISBN 978-83-8367-828-3
Pierwszy tom trylogii w języku polskim. Książka jest dostępna w Bibliotece w Wyrach (katalog).


















Jednodniowy festiwal kulturalny skierowany do wszystkich zainteresowanych szeroko rozumianą śląskością, a także do miłośników historii, literatury i dobrej muzyki. W programie wydarzenia w 2026 roku znalazły się spotkanie autorskie, panel dyskusyjny oraz tematyczny koncert.
Organizatorzy: Dom Kultury w Gostyni i Gmina Wyry
Partner: Czeskie Centrum Warszawa
Patronat medialny: Wachtyrz.eu




