Wszystkie cienie kampanii: wandalizmy, rękoczyny, anonimy

Kampania wyborcza jaka miała miejsce przed wyborami samorządowymi w 2018 roku w gminie Wyry była jedną z najbardziej bezwzględnych w historii. Do występującego w poprzednich latach procederu zrywania plakatów i niszczenia banerów wyborczych, dołączyły incydenty związane z naruszeniem nietykalności cielesnej kandydatów z Gostyni, a w cyberprzestrzeni, rozpowszechniania anonimowych wiadomości na ich temat przez współpracownika Urzędu Gminy Wyry. To co dotąd wydawało się mało możliwe w tak niewielkiej gminie, ziściło się z całą mocą zwłaszcza w obrębie Gostyni – w przestrzeni ambitnej, wrażliwej i społecznie aktywnej, ale targanej wpływami zewnętrznymi z racji swojego potencjału oraz położenia na mapie administracyjnej.

Pocięte twarze
Z dokumentacji zdjęciowej zrealizowanej podczas kampanii wyborczej w Gostyni wiele fotografii nie zostało tym razem ujętych w ramach galerii podsumowującej (link). Widok wyraźnie pociętych lub sugestywnie wykrojonych z banerów twarzy nie jest zbyt przyjemny w odbiorze, ani dla przygodnych odbiorców, ani tym bardziej dla kandydatów, których to wizerunki zostały w ten sposób naznaczone. Co więcej, pewnej części materiałów nie udało się w ogóle na zdjęciach z Gostyni zarejestrować, bo zostały wcześniej celowo usunięte przez osoby trzecie, z miejsc do tego przez komisję wyborczą wyznaczonych. Wszystkie związane z tymi materiałami incydenty pozostaną jednak w pamięci, jako nauka względem kolejnych wyborów samorządowych.

„Polityka jest bardzo trudną dyscypliną sportu, ale powinna być przynajmniej tak jak w sporcie – „fair”. To co najbardziej mi się nie podoba, to pozrywane plakaty rywali. Takie podkładanie nogi przeciwnikowi… To jest niesmaczne i brzydzi nasze otoczenie. Aż strach u nas startować w takiej dyscyplinie” – tak całą sytuację trafnie skomentowała twórczyni i administratorka strony „Moje Wyry” w dniu 16 października 2018 roku.

Jak wynika z informacji przekazanych przez gostyńskie komitety jeszcze w toku kampanii, z celowym niszczeniem materiałów wyborczych na terenie całej gminy stykano się wiele razy, przy czym co najmniej dwukrotnie udało się przyłapać sprawców tego procederu. W pierwszym przypadku przy ul. Rybnickiej zatrzymano osoby – jak się okazało – specjalnie do tego wynajęte, których jednak po przesłuchaniu nie udało się jednoznacznie powiązać z konkurencją. W drugim przypadku wskazywano wyraźnie na działalność komitetu z sąsiedniej miejscowości. Banery gostyńskich kandydatów rozwieszane wieczorem, zwłaszcza na terenie Wyr, miały być niszczone lub dyskredytowane za sprawą m.in. siostrzeńca jednej z kandydatek z wiodącego wyrskiego komitetu, w godzinach nocnych lub wczesnym rankiem. Tak prowadzoną działalność wandali miano wyceniać w puszkach piwa lub kanistrach benzyny. Doniesienia w sprawie tych bardzo negatywnych działań, potwierdzają relacje kilku niezależnych mieszkańców Wyr i Gostyni, którzy na gorąco, w trakcie kampanii, kontaktowali się z redakcją osobiście lub telefonicznie.

Pobicie pod domem
O rękoczynach w kontekście ostatniej kampanii można dziś mówić tylko nieoficjalnie. Zdarzenia do których dochodziło nie zostały odnotowane w raportach polskiej policji, mimo że dowody i relacje świadków nie pozostawiały żadnych wątpliwości, a reporter który dotarł do poszkodowanych wnosił o takie działanie. Były to głownie utarczki, do jakich dochodziło po ujawnieniu powiązań wyborczych w odpowiedzi na pytanie zadane w tej sprawie przez prowodyra, ale nie tylko. Poszkodowani tłumaczyli jednak, że nie chcą tych spraw ruszać, obawiając się dalszego negatywnego rozwoju wypadków względem siebie lub krewnych, czy też przypisywania sytuacji pod chęć wybicia się na trudnych przejściach – Dalej chcemy tu mieszkać i żyć – mówili.

Tak tłumaczył się też pokrzywdzony, który padł ofiarą brutalnego pobicia i tym samym najciemniejszych sił tej kampanii. Niepokojące szczegóły o czasie i miejscu napaści na mieszkańca kandydującego do gminy, szybko rozeszły się szeptaną drogą wśród innych mieszkańców Gostyni, na kilka dni wyraźnie wstrząsając całą miejscowością.

Do tego nieodpuszczalnego i tylko nieoficjalnie mocno nagłośnionego zdarzenia doszło późnym jesiennym wieczorem, już po zmroku. Grupa kilku zamaskowanych mężczyzn, najwyraźniej dobrze zorientowana co do miejsca zamieszkania i godziny powrotu celu do domu, zaatakowała kandydata z Gostyni, gdy ten po zaparkowaniu wysiadał z samochodu. W momencie ataku nie zdążył nawet do końca otworzyć drzwi pojazdu, kiedy otrzymał pierwszy cios w głowę. To co zapamiętał potem – jak wspomniał kilka dni po zdarzeniu – to serię kolejnych bolesnych ciosów i drwiący głos sugerujący, że wszystko to odwet za pierwszy, ale głośny start w wyborach samorządowych. „Zachciało się polityki” – miał rzec jeden z napastników, po czym cała grupa szybko oddaliła się z miejsca zdarzenia niezidentyfikowanym samochodem, a poszkodowany, z wyraźnymi śladami pobicia, z trudem udał się w kierunku domu.

fot. Płaskorzeźba Archanioła Michała z wagą i mieczem umieszczona nieprzypadkowo w jednej z trzech niszy Kolumny Trójcy Świętej (1897) w centrum Gostyni

Pytani na gorąco o sprawę przedstawiciele komitetów wyborczych biorących udział w wyborach do gminy, jednoznacznie potępili atak na kandydata z Gostyni. Dopytywani od razu o potencjalnych prowodyrów, wskazywali na jednego z liderów dwóch największych komitetów, mogących posiłkować się bojówkami z tzw. środowisk kibolskich. To jak mówiono, z uwagi na straty, jakie mogli ponieść w wyniku startu kandydatów z mniejszych komitetów, czego jednak nikomu nie udowodniono. Co więcej wobec braku oficjalnego dochodzenia, być może już nigdy nie uda się wykryć sprawców i ewentualnych inicjatorów tego nagannego zdarzenia, a tym samym ukarać ich za popełnione w kampanii czyny i zapobiec powtórce w przyszłości.

Kim jest „Madzia Orszym”?
Nie mniejszym cieniem na obrazie ostatniej batalii wyborczej położyły się działania prowadzone w internecie, czynione z poziomu anonimowego konta, w sposób mający sprowokować społeczność do dyskusji na temat kandydatów z Gostyni stojących w kontrze do ówczesnych – i także dzisiejszych – władz gminy.

Za rozpowszechnianiem takich anonimowych wiadomości stał użytkownik występujący pod pseudonimem „Madzia Orszym”. Pisząc w rodzaju żeńskim, w swoich wpisach publikowanych na stronie grupy „Nasze postulaty przed wyborami samorządowymi 2018 – Gostyń Śląska” w ramach portalu Facebook.com, ustawicznie atakował jednego z kandydatów na wójta z Gostyni (odnośnie wcześniejszej działalności w samorządzie), od czasu do czasu nawiązując zaczepnie do niektórych gostyńskich radnych startujących cztery lata temu z bloku opozycyjnego (za artykuł o melioracji i żółte kamizelki) czy też ówczesnej radnej powiatowej z Gostyni, ubiegającej się o drugą kadencję w powiecie (za zmianę obozu politycznego). Nierzadko odwoływał się przy tym do artykułów prasowych z udziałem wspominanych osób, wykazując się równocześnie dużą wiedzą na temat zakulisowych sytuacji w gminie i nie tylko.

„Pan Adam to nawet strony wyborczej nie założył; tak samo żadnych zdjęć jego kandydatów nie ma na gs. (…) Wiem że kandydaci pana Adama to awangarda postępu, ale w podziemiu działać nie muszą… To zdjęcie z misiem na FB w oknie to na całą kampanię?” – pytał w poście z 11 października 2018 roku [pisownia oryginalna].

„Niestety pan Adam Myszor zlekceważył moją prośbę i na razie nie ma programu. Zobaczyłam sobie na FB tylko, że podpisuje się własnym imieniem i nazwiskiem i zobowiązuje, że w przyszłej kadencji wyremontowanie drogi powiatowej – ul. Rybnickiej z budżetu gminy. Słusznie! W poprzedniej kadencji mieliśmy naszą radną w samym zarządzie powiatu (mój Edek mówił, że nawet po to zmieniła swoją stajnię [nieczytelne]”.

„Z fake konta na fejsie ktoś atakuje Adama Myszora [kandydata na wójta] i Asię Bieńkową [radną powiatową ubiegającą się o reelekcję]” – informował w wiadomości SMS do redakcji jeden z mieszkańców, w reakcji na powyżej zacytowany wpis „Madzi”.

„(…) dziś 13-go ale pogoda piękna. Pranie przygotowanie, Edek z kuchni ryczy by porządniej prasować, chyba dam na ** Ja to takie stare porządne żelazko mam, nie zużywa się tak szybko. A propos zużycia… przeczytałam właśnie w jednej takiej Naszej Gazecie o zmęczeniu materiału i dumnym wyznaniu, że „Świętochłowice i Wyry mają ze sobą wbrew pozorom wiele wspólnego”. Wiele wspólnego… No nie wiem, nie wiem. Takiego zaszczytu, by komornik zajął konto urzędu w Świętochłowicach, a Pan Naczelnik Wydziału musiał się gęsto tłumaczyć, to jeszcze nie uraczyliśmy” – pisała zaczepnie „Madzia”, odwołując się do artykułu Dziennika Zachodniego na temat problemów gminy Świętochłowice z jednym z zadań inwestycyjnych, a jednocześnie braku podobnych postępowań w historii Urzędu Gminy Wyry. „Panem Naczelnikiem” jest tutaj opisywany wcześniej przez „Madzię” kandydat na wójta z Gostyni.

„Nie wiem ja ci tego, dlaczego Prezydent tego zacnego miasta pozwolił sobie na rozstanie się ze swoim Panem Naczelnikiem, jak czytam w darmowej Naszej Gazecie, zarządzającym „strategicznym wydziałem”. Chyba miał jakieś przyczyny, które jednak postanowił zachować tylko dla siebie… Choć nikt dzisiaj nie pozwala na odejście dobrych pracowników to pewnie skromność nie pozwala o tym wspominać (i o to pytać). Może jednak Pan Naczelnik Strategicznego Wydziału przy szlifowaniu swoich diamentów najzwyczajniej sobie je odciął??? A może to jednak nie były diamenty tylko coś innego? – pisała dalej „Madzia” we wpisie z 13 października 2018 roku, tym razem na temat zmian personalnych w świętochłowickim urzędzie, w odniesieniu do kandydata z Gostyni.

„(…) ale ja się tam nie znam, każdy sobie powinien sam pomyśleć. Ale jak można pisać o zmęczeniu materiału, jeśli po 3ch latach, Pan Naczelnik Strategicznego Wydziału, przed 30-ka opuszcza swoje strategiczne miejsce pracy? Pa, Madzia ;-)”.

Wielu przez długi czas dochodziło, kto może stać za tymi kontrowersyjnymi wpisami, tym bardziej, że każdy komitet mógł mieć własny motyw – dla jednych mogła to być okazja do atakowania konkurencji z ukrycia, dla innych możliwość wykreowania się na ofiarę internetowej nagonki konkurencji. Wielu też, przynajmniej na początku, było nawet skłonnych uwierzyć w istnienie „Madzi”, jako mieszkanki gminy Wyry, mimo wątpliwego nazwiska (po przełożeniu liter w nim użytych, można uzyskać nazwisko jednego z opozycyjnych kandydatów), braku zdjęcia profilowego i innych aktywności na koncie. To co nieco uwiarygadniało „Madzię”, to przyjęta przez jej twórcę konwencja oraz pełna konsekwencja w realizowanym przekazie.

Wątpliwości dotyczące autora wpisów rozwiały się na trzy dni przed wyborami w dniu 18 października, wraz ze zniknięciem wszystkich postów „Madzi Orszym” i pojawieniem się wpisu niejako podsumowującego twórczość związaną z tym pseudonimem.

„Dzień dobry. Jedna z Pań w dniu wczorajszym była zapytywała, co dzisiaj napiszę wróżąc nawet, że będziemy „rzucać” coś na temat p. Adama. Droga Pani, zmuszony jestem Panią zaskoczyć i stwierdzić, że kiepsko Pani przewiduje przyszłość. Naprawdę na p. Adama nie trzeba niczego rzucać. (…) Nic dzisiaj nie będę pisał. Jeden z moich Szanownych Oponentów chyba tak bardzo polubił Madzię i za nią tęskni, że postanowiłem dzisiaj oddać głos Madzi…” (pełny zrzut ekranu).

Pod swoimi prawdziwymi personaliami ujawnił się w pełnej krasie autor wszystkich anonimowych notek – pracownik obsługi prawnej gminy Wyry, przyznając się nie tylko do rozsyłania anonimowych wiadomości w ramach gostyńskiej grupy, ale też do złamania standardów społeczności Facebooka, na przestrzeni którego można występować jedynie pod własnymi danymi i w ramach jednego konta.

Sprawę pod wpisem tak podsumował jeden z mieszkańców Gostyni: „Jako urzędnicy czy tam współpracownicy to może się i utrzymacie na tych stanowiskach, ale w oczach zwyczajnych ludzi jesteście po prostu żenujący i strasznie mali”, nawiązując do funkcji pełnionych w gminie przez twórcę „Madzi Orszym”.

Jak wynika z zapisów Centralnego Rejestru Umów prowadzonego przez Urząd Gminy Wyry, autor wpisów w roku 2018 roku pełnił w urzędzie zadania z zakresu obsługi prawnej, ale nie tylko. Według informacji przekazanej w miesięczniku samorządowym „Wicie”, w maju tego samego roku został desygnowany przez gminę Wyry do Rady Nadzorczej Spółki MASTER – Odpady i Energia sp. z o.o. (reprezentant gminy jako akcjonariusza). Według danych Państwowej Komisji Wyborczej, twórca „Madzi Orszym” był też szefem komitetu wyborczego wójt Barbary Prasoł.

fot. Wójt i mecenas gminy składają kwiaty pod Pomnikiem Pamięci Żołnierzy Września 1939 roku w Gostyni podczas uroczystości rocznicowych w 2016 roku

Większość członków grupy nie skojarzyła jednak wówczas – przed wyborami – autora anonimów z osobą powiązaną z urzędem gminy i komitetem wyborczym wójta, oskarżając twórcę „Madzi Orszym” jedynie o zaśmiecanie grupy „Nasze postulaty…”. Wpis w którym przyznaje się do wszystkiego, zniknął jeszcze w dniu publikacji, zaledwie kilka minut po udostępnieniu. Fakt ten został następnie przez twórcę „Madzi” skomentowany w odrębnym wpisie (zrzut ekranu).

Ataki zapoczątkowane przez „Madzię Orszym” na wspomnianego wcześniej kandydata na wójta z Gostyni były później kontynuowane, ale już pod nazwiskiem i w bardziej wyważonej formule, co podpadało pod zwykłą dyskusję w ramach toczącej się kampanii (przykład1, przykład2). Wpisy nie były jednak zbyt chętnie podejmowane, a przez wielu po prostu ignorowane. Z częścią wpisów opublikowanych w ramach grupy można zapoznać się i dziś. Większość, w tym wpisy już usunięte, została utrwalona poniżej na serwerze własnym GostyńŚląska.pl, także i ku przestrodze na przyszłość.


Suplement – [dodano 14 maja 2019 roku]
Jak słusznie zauważyli i przypomnieli czytelnicy, w kampanii poprzedzającej wybory w 2014 roku również dochodziło do rozpowszechniania kontrowersyjnych treści na temat kandydata na wójta z Gostyni, w formule podobnej do tej z 2018 roku.

Nieco ponad cztery lata temu z konta „Maria Poloczek” na platformie Facebook.com atakowano jedynego kontrkandydata wójt Barbary Prasoł. Działo się to na przestrzeni wiadomości prywatnych, w komentarzach pod postami oraz za sprawą odrębnych wpisów na anonimowym profilu. Podstawą do dyskusji był cytat komunikatu ówczesnego Zespołu Szkół w Gostyni, odnośnie materiałów wyborczych kandydata na wójta z Gostyni. W wystosowanym przez szkołę komunikacie zarzucano, że w ulotkach przypisuje sobie prawa do imprezy cyklicznej pn. „Noc z Baśnią i Bajką”, jak również to, że wykorzystał jedno ze zdjęć z imprezy do celów promocyjnych, bez zgody osób utrwalonych na fotografii. Pani „Maria” usilnie zwracała uwagę na ten komunikat i związaną z nią problematykę, wcześniej zdobywając kilkunastu „znajomych” w celu poszerzenia zasięgów swoich postów.

– Z treści ulotki kandydata na wójta z Gostyni nie wynikało, by jednoznacznie przypisywał sobie prawa do wspomnianej imprezy. Inną kwestią pozostaje wykorzystanie zdjęcia, ale to i tak nie był powód do nagonki przez osobę skutecznie podszywającą się pod nieistniejące personalia. Według informacji zamieszonej na profilu prywatnym, „pani Maria” urodziła się 9 września 1977 roku, studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim, zamieszkiwała miejscowość Wyry – pisze jeden z informatorów GostyńŚląska.pl.

Ponadto jak zauważyli czytelnicy, styl pisania „Marii Poloczek” okazuje się być podobny do stylu prezentowanego w październiku 2018 roku przez „Madzię Orszym”. W swoich postach „pani Maria”, tak jak „Madzia”, stosowała wielokropki, nadużywała pytajników i wykrzykników, chętnie wpasowywała emotikony w tekst, by wyrazić emocje – oburzenie, smutek. Czytając jej posty można nawet założyć, że celem również było podburzenie nastrojów wśród mieszkańców przeciwko wybranej osobie. Poza tym „Maria” sama też chętnie wdawała się w dyskusję z mieszkańcami Gostyni.

Pełny zrzut omawianego profilu dostępny jest tutaj (JPG). W dniu 14 maja 2019 roku profil „Maria Poloczek” wciąż dostępny był w sieci. Nie wiadomo, czy po tej aktualizacji nie zniknie w całości, tak jak posty „Madzi Orszym”.

Zobacz też