Gmina odrzuciła propozycję ws. dotacji do kastracji i czipów

Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt w gminie Wyry w pełni spełnia wymogi ustawowe; w budżecie nie ma pieniędzy na dodatkowe zadania; każdy mieszkaniec powinien sam zadbać o kastrację czy zaczipowanie psa – takie między innymi argumenty za odrzuceniem propozycji wprowadzenia w gminie dotacji do kastracji i sterylizacji zwierząt właścicielskich oraz dotacji do elektronicznego znakowania (czipowania), zostały wymienione podczas lutowego posiedzenia Komisji ds. rozwoju miejscowości Gostyń. W podobnym tonie wypowiedziała się również Komisja Komunalna, Ochrony Środowiska, Bezpieczeństwa Publicznego i Rolnictwa, opiniując całość negatywnie – 5 radnych głosowało za opinią negatywną, 2 radnych wstrzymało się od głosu.

Dla wszystkich i bez limitów
Propozycja okazał się tematem zupełnie niezrozumiałym. Radni w dniu 26 lutego br. nie dyskutowali nad kompletnym podejściem do wdrożenia dofinansowania, na zasadzie takiej jak to było opracowane i przedstawione m.in. w tym artykule, nie dyskutowali nawet nad treścią programu jako taką, poza tym że urząd tłumaczył zmianę podmiotu realizującego i wzrost kosztów programu, mimo takiego samego zakresu. Wszystkie maile przesłane do radnych w tej sprawie, zostały po prostu potraktowane jako jeden bezrefleksyjny wniosek o rozważenie wprowadzenia dotacji do kastracji i czipów – bez określonego zakresu i celu dla takiego działania, dla wszystkich i bez limitów – a nie jako wskazanie do zgłębienia tej tematyki, zastanowienia i opracowania czegoś więcej niż było dotąd przez całe lata.

W efekcie prośba skierowana do radnych o dokładne omówienie przygotowanego przez wójta programu i rozpatrzenie jego zapisów, w tym zwłaszcza pod kątem możliwości wprowadzenia dofinansowania do kastracji i czipów, sprowadzona została do przegłosowania czy ktoś jest za, czy przeciw wprowadzeniu dotacji do kastracji i zaczipowania wszystkich zwierząt na terenie gminy. To kuriozalne i trudne do wyjaśnienia, całość najlepiej oddaje poniższe kilkuminutowe nagranie:

Tym samym w ogóle nie podjęto tematu założeń takiego programu np. co do limitu przewidzianych na to środków – dotacja na wniosek zameldowanego w gminie właściciela, dla maksymalnie dwóch zwierząt na osobę, realizacja wniosków do wyczerpania puli środków przeznaczonych w danym roku na ten cel: 10.000 zł dla zabiegów kastracji i 5.000 zł dla zabiegów czipowania. Zupełnie nie podjęto tematu tej części programu, która dotyczy edukowania mieszkańców. Nie wzięto pod uwagę kwestii dotyczącej uczynienia z możliwości otrzymania dofinansowania dodatkowej zachęty do meldunku w gminie. Rozeznano tylko koszt jednostkowy zabiegu kastracji i czipowania, mnożąc to przez trudną do określenia liczbę psów i kotów z całej gminy.

Nie o to chodziło
Gdyby wójt i radni wyrazili odrobinę dobrej woli, choć trochę rozeznali się w temacie, zdaliby sobie sprawę, dla jakich celów wprowadza się tego typu rozwiązania i w jaki sposób. Taka dotacja do kastracji czy czipowania, z wymienionymi wcześniej ograniczeniami ze względów budżetowych (do wyczerpania puli środków), to (1) dla dodatkowej promocji tych rozwiązań wśród mieszkańców, którzy dotąd nie widzieli potrzeby, by takie zabiegi realizować, (2) jako wsparcie dla tych osób, które są w stanie przyjąć dodatkowe zwierzęta pod swój dach (porzucone), ale nie pogardziłyby, gdyby gmina te dodatkowe zwierzęta pomogła im wykastrować czy zaczipować, (3) a także jako wsparcie dla mieszkańców uboższych.

Świadomi właściciele zwierząt, którzy zabiegali o wprowadzenie takich zapisów, od lat je praktykują za własne środki. W tym wszystkim chodził o to, by zapewnić w miarę kompletny i szczelny system na obszarze gminy, by – nie używając górnolotnych słów – niechcianych miotów było tu mniej, a przybywało zwierząt zaczipowanych.

Kto blokuje innowacje?
Ten temat to nie jedyny, który został potraktowany w ten sposób. Już w przeszłości, nie tak odległej, zdarzało się, że opinia i podejście do sprawy było podobne.

Pod koniec 2017 roku, także na wniosek mieszkańców, komisja komunalna obradowała nad propozycją zakupu i montażu w gminie czujników jakości powietrza. Propozycja też spotkała się z negatywną opinią – „Komisja na chwilę obecną stoi na stanowisku, że nie ma potrzeby montowania powyższych czujników z uwagi na m.in. brak środków finansowych” – napisano wówczas w protokole (tu pełny artykuł). Jednak już w grudniu tego samego roku, gdy władze powiatu mikołowskiego zapewniły, że powiat kupi po jednym czujniku dla każdej gminy, gmina Wyry – która wcześniej środków na tego typu innowacje nie miała – dokupiła drugi czujnik.

Podobnie sprawa wyglądała w kwestii wprowadzenia transmisji z sesji Rady Gminy Wyry jeszcze w poprzedniej kadencji, przy pomocy smartfona i modnej wówczas aplikacji Periscope (model ten znajdował zastosowanie w niektórych gminach). Gdy z taką propozycję wyszedł jeden z gostyńskich radnych (najmłodszy w radzie) podczas jednego z posiedzeń komisji gostyńskiej, rewelację tą skwitowano uśmiechem. Pod koniec kadencji, gdy weszła ustawa o obligatoryjnym rejestrowaniu posiedzeń, nikt się już z tej sprawy nie śmiał. A gmina tak kompleksowo podeszła do sprawy, że zamówiła nad wyraz kompletny i kosztowny system do realizacji transmisji.

Treść maila do przewodniczącego komisji gostyńskiej:

Zobacz też